Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 9.2003

…W duszy naszej rozbudzone fotoelementy zetlałej nadziei – to one się budzą i połyskują w świetle latarni lub klosza zawieszonego pod białym sufitem… a sufitem może/mogłaby być każda jedna biała czy żółta ściana! A może pomarańczowa, niebieska czy nawet różowa? W każdym razie krzyczy czasem coś co wzywa do szturmu! A we mnie zaś! Fale się uspokoiły… po przejściu tej niemal wiecznotrwałej wichury! Kilkunastoletniej wichury, nadszedł czas wyciszenia! Czas cudowności! Jednak wiele dusz rozszalałych w szponach morsich czeluści – tańczą! Tańczy! Jeśli miałaby się oto znowu rozszaleć! A niech idzie w otchłań… O czym to ja miałem… nie pamietam! Znowu nie pamiętam – nie można pamiętać czegoś, czego nie było, prawda? Więc nie pamiętam zamiarów odnośnie notki, bo ich nie było – tak jak dość dawno nie bylo notki… Dobranoć bo gadam czy tam pisze od rzeczy!

Światełko

4 komentarzy

Jest sobie ogród, tam wewnątrz… wewnątrz mego świata jest ogród! W jego środku zdobiona kwieciem rozlicznym huśtawka… Fontanna tryskająca różaną wodą… Na huśtawce tej, huśta się Światło! Rozświetla każde, najciemniejsze nawet zakamarki mej duszy i umysłu! Moje Światełko!

Zasmucają mnie kobiety, sprzedające kwiaty w naszej starej Krakowskiej Bramie… Stoją tam takie starowinki całymi dniami, trzymając w dłoniach kwiatki – stoją by zarobić na jedzenie przypuszczam… Ile osób dziennie kupi takie kwiatuszki? Na pocieszenie takiej babci, która niedługo być może zejdzie z tego świata! Ciekawe jak wygląda jej serce… patrząc na zasmuconą jej twarz… Tak smutną! A wiesz co? Mnie teraz też jest smutno!
Widziałem człowieka, znajomego mi na starówce… Był z osobą, starszą rok, wyglądającą na miłą – nie powiem o jakim człowieku mówie, śmiano by się – puste śmiecie wszystkie inne… sam bywam podobny, to mnie załamuje – nie chce być taki jak oni! A tamtych dwoje – ochlapywali się wodą z fontanny, bawili się sądze świetnie – chwali się to… Dreszcz mnie przeszedł! Potem widziałem dziwne rzeczy, samochody z kładki… potem było pipip… i właściwie tak tego… Idę stąd chyba, właściwie to ojciec chce komputer… nie wiem co sie ze mną dzieje… Mam ochotę na dwie skrajne czynności względem siebie właściwie… Płakać i… kląć – tak strasznie i brutalnie bluzgać!

Kto mi odpowie cóż gra w duszach ludzi jeżdżących autobusami!? O czym myślą ludzie stojący na przestanku i czekający na autobus, trolejbus czy może nie wiem na co… Często słuchają muzy, kopią w śnieg – o ile leży na ziemi..(tak jak ja na przykład) – opowiedz mi, jakież uczucia są skryte pod tymi maskami poważnych, zamyślonych twarzy1 „Czy zamknęłam drzwi?”, „Czy wyłączyłam żelazko?”, „Czy zamknąłem okno?” etc. ??? Czy może raczej: „Co jest wygodniejsze: fotel czy kanapa?”, „Telewizory to złodzieje czasu?” albo jeszcze inaczej: „Taaak… 10 tych ładnych powlekanych tabletek i odjazd…”, „Mama mnie nie kocha!” – Tak wiele myśli, wymieniłem kilka, a dziennie przez umysły tysięcy, milionów ludzi przechodzi ich grosy grosów tak każdego dnia! A stacje pociągowe? „Wyjeżdża, daleko – już może nie wróce… kto wie?” Stukot kół pociągu, przyjechał – papaty, całuski i słowa miłe… pożegnania! Spójrz czasem jak mocno w zamyśleniu nurzają sie ludzie! Hmm, ja na przykład myśle teraz – co ja chciałem tu w tej notce napisać……… Dobranoc!

Prośba…

2 komentarzy

I gdyby wieżowce się przysunęły do samych siebie… Zostać i już nie musieć odchodzić… NIGDZIE NIE MUSIEĆ ODCHODZIĆ!

„Szedł po świecie Bajdała,
Co go wiosna zagrzała -
Oprócz siebie – wiódł szkapę, oprócz szkapy – wołu,
Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu.”

Ja żem Bajdała? Usiadnie mi na piersiach Dusiołek i mnie na cacy zdusi,co?;) Zapamiętam to sobie!;)

Niepoukładane zapiski walające się gdzieś na dywanie… wyśmiewające się ze mnie, jak dzieci podstawówkowe z chłopca w okularach niczym denka butelek po gorzkiej wódce… Nazywają mnie „dupa”! Czerwnym cienkopisem – pisałem tak jednego dnia, nie wiem jakiego… smutnego! Ale teraz jest zimno, liście zbiegają w dół, uderzają w bruk i on tesh sie z nich śmieje: „Rozłożą was bakterie, a ja się ostanę!” No i co biedne listki mają zrobić? Taka kolej rzeczy, prawda? Co do karteczek, nie zobaczą ich oczy matki, ojca, brata… oczy Boga jedynie! Wypatrzą je wewnątrz mojej duszy, która nie przywykła chyba do takiej radości… Nie umiem nad nią zapanować! Przecież… Moje serce zaczyna wierzyć, naprawde zaczyna wierzyć, że… że w jego biciu jest senst… coraz większy sens…


  • RSS