Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 10.2003

Dreszcz… kiedy wyobrażę sobie wiersz Koraba-Brzozowskiego „O przyjdź!” i dodam do tego jakies takie dziwne intonacje… przechodzi mnie dreszcz! Dreszcze emocji wyzwolonych w wyniku wysłuchania wewnątrze głowy – tych słów, tak dźwięcznych i wspaniałych! Ten wiersz mnie rozbraja… prawdopodobnie stał się jednym z ulubionych, mimo tego że konstrukcją niecałkiem odpowiada moim ideałom (ja chyba lubie sonety). Jednak sama końcówka… „O Śmierci…” To takie niesamowite! Cały czas wydaje się, że pisał do ukochanej, albo do sennego marzenia… ale do Śmierci? Kiedy wypowiem to w taki dla siebie upatrzony sposób… jak już pisałem przechodzi mnie dreszcz! Daje 99% na coś… zobaczymy czy sie sprawdzi… napisze w następnej zwrotce (tj. notce) – o ile nie zapomnę! Teraz zaś jest niemal dziesiąta, dlatego kończe tą notke i wybieram się spać… poważnie i strasznie spać się wybieram… i śnić chcę o Niej… DOBRANOC!

Nie zapomnij…

1 komentarz

Moje życie to tylko zasuszony, polny kwiat – zerwany te kilkanaście lat temu… Oni czasem może myślą: „po co?” Ja jednak już wiem! Zerwano go by kiedyś mógł być złożony w Twoich dłoniach… I w nich teraz spoczywa… i jest mu dobrze… najcudowniej! Możesz zetrzeć go na proch… poprzez zaciśnięcie pięści… Możesz również przytulić go do swego serca… tam na pewno byłoby mu cieplej… Może to właśnie jest odpowiedź na to niewyjaśnione dotąd pytanie… Nasz ziemski kawałek gruntu, usłany rozlicznym kwieciem… Nie zapomnij, że trzymasz mnie w rączce…

Pytanie to, w tytule
postawione tak śmiało,
choćby z największym bólem
rozwiązać by należało.

Jeśli ogórek nie śpiewa,
i to o żadnej porze,
to widać z woli nieba
prawdopodobnie nie może.

Lecz jeśli pragnie? Gorąco!
Jak dotąd nikt. Jak skowronek.
Jeżeli w słoju nocą
łzy przelewa zielone?

Mijają lata, zimy,
raz słoneczko, raz chmurka;
a my obojętnie przechodzimy
koło niejednego ogórka.

K.I. Gałczyński

Tutut…

3 komentarzy

Tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tutut-tu…tiiiiiiiiiiiiiiiiii

Coraz trudniej…

1 komentarz

…bo najgorsze są te chłodne, ciche, puste wieczory. Siadasz na krześle, bierzesz do ręki książkę lub w przypadku kiedy jesteś w domu rodzinnym – ramkę ze zdjęciem. Gapisz się w tą fotografię… zawieszasz się gdzieś na granicy wyobraźni i rzeczywistości. Patrzysz w Jej strwożone oczy, tak cudownie smutne… Przecież to właśnie Cię urzekło. Patrzysz na Jej delikatne, smukłe dłonie… Zaczynasz do Niej mówić… „Tak mi tu źle bez Ciebie… Tak mi tu pusto! Zwariuję moje Słońce, oszaleję!!!” I czujesz się tak dziwnie – przecież Ona nie odeszła na zawsze, tylko wyjechała… na tydzień – a mimo wszystko masz ochotę uderzyć głową w ścianę, gryźć palce… cholera! Nawet płakać Ci się chce… Ta pustka drży Ci w sercu, świat wydaje się taki posępny. Nie masz ochoty na śmiech, na spotkania z kimkolwiek… Chcesz… Wszystko czego tak strasznie pragniesz, to dotrwać, dożyć do Jej powrotu… By móc wciąż na Nią patrzeć, widzieć jak się uśmiecha, głaskać Ją po głowie…

Może jednak powinieneś się uśmiechnąć… Nawet na chwilę – przecież rozbrzmiewają Ci w głowie słowa: „Rozstajemy się tylko po to, aby znowu się spotkać.”

Wariuję!

3 komentarzy

Nie minęło przecież tak wiele czasu… A mnie ta złowroga cisza zabija… Powoduje iż miejscami nie wiem gdzie jestem i czy w ogóle istnieję! Tak straszliwie zżera mnie tęsknota… Czuję się tak jakby nie pozostało tutaj nic… Czuję taką pustkę, tą straszną wypełniającą, niemą, głuchą… okrutną ciszę, której nienawidzę i której się boje… Niech ona się skończy, niech sobie pójdzie! Wracaj do mnie moje Światełko, bo tak tu zimno, taki chłód przeszywa moje ciało… Bez Ciebie jestem jak gałązka płaczącej wierzby – tak łatwo mnie złamać… tak łatwo sprawić bym wysączył z siebie całe życie… Tak łatwo pozbawić mnie uśmiechu i woli walki! Nie widziałem Cię nieco ponad dobę, a tak strasznie, potwornie mi ciężko! Tak pragnę byś była znowu przy mnie… Tak mocno oczekuję Twego powrotu! Taka cisza… zła cisza… nigdy jej nie chce.. Nigdy! Nigdy więcej!

Powiem po cichu… że gdyby… to ja bym chyba normalnie… nie wiem co bym chyba normalnie! Ale nie ma możliwości bym wrócił do normalności… czuje to w każdym elemencie mojej duszy i serca! Złożyłem je.. tzn. serce… na talerzu! Drży we mnie wszystko… Czasem tak trudno mi to zrozumieć… I nie wiem czemu on ciągle mnie męczy… wie, że nie może mnie zmienić gadaniem! Teraz chce mi wmówić, krzycząc.. no własnie mówiłem już, że czasem.. ale to on krzyczy tak! Nic innego! Widzi, że jest mi troszke gorzej czasem (nie teraz… nie!) No to on wtedy mówi… „a zabij sie cholero!” No mówi tak, bez wała… Ale co mi tam… nie lubie go;) On jest głupi i płacze teraz… a myślałem, że nie umie płakać! Tzn. wiesz – on udaje, że płacze licząc na moją litość, że go pogłaskam po głowie! O nie! Niech sobie kupi psa… sic! Co ja mówie… On nie ma pieniędzy, nawet rąk nie ma… Głupi.. mysli może że on paryska Nike z Samotraki:) Ale… No nic.. siedzi! Ale drze tą morde czasem swoją.. wybaczyć prosze moje wulgaryzmy takie lekkie, ale zawsze wulgaryzmy… panuj, panuj… Panuje! Tylko czasem nie panuje… Ale on jest innym bytem! Nie, i tak czytać tego nie będą w większości!

A czy Ty wiesz, że zwariowałem?

„Straszne mieszkania. W strasznych mieszkaniach strasznie mieszkają straszni mieszczanie.”

Pozdrowienia dla zombatycznych ludzioof z całej tej naszej kwadratowej kuli ziemskiej:)

Jakaś tam notka!

1 komentarz

Jest moje równanie, zapytajcie mnie o nie… może odpowiem! Powiedziałem dotąd jednej osobie:) A taki sobie człowiek, zapytał co mnie wprawia w gorszy nastrój! No to powiedziałem… Dziś jest lajt… Nie czuje takiego ograniczenia, nie wiem czemu – może powinienem – poczuje je później! Wiem to… Tak około 17:30 najpewniej! Nie chce by matka zrobiła coś złego… Wiem co jest złe, mimo że dobra od zła nie odróżniam;) Ale o 21 zjawię się tam gdzie tydzień temu! No bo będzie ciemnośc, a spacer w ciemnościach… Wiadomo! Ide pisać SMS;)

Poniedziałek! Date macie pod spodem, prawda? Godzina 10:40 – nie wyszedłem jeszcze tamże, gdzie iść niedługo będę musiał, choć wcale nie taka jest moja wola, nie takie są moje pragnienia i tak dalej… Wszędzie, na każdym jednym niemal to samo… Drażniący, dziecięcy nawyk! Spać mi się chce! Przecież to oczywiste, wolałbym po stokroć… Ty wiesz! Odejść sobie z tej szarej rzeczywistości, uciec od nałożonych schematów! Przecież oni nie zrozumieją… zabiją mnie, ograniczą mnie! Ah, co ten stres robi z ludźmi… Dobra, nie gadam już;) Ide się szyszkować! I głowa mnie troche boleć zaczyna!

Położysz mi dłonie na skroniach, prawda?:*


  • RSS