Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 2.2004

dobrze, że ich nie ma nadal Dźwięk odkurzacza przecież Mógłby im przypomnieć o tym iż każde mieszkanie musi być poodkurzane raz na jakiś czas może zanim wrócą ten dźwięk ustanie co z tego? skoro i tak jest cicho… właściwie zazwyczaj jest cicho co z tego, że od niedzieli właściwie z nikim z nikim się nie widuję co z tego? że siedzę sam w tej norze cuchnącej orzeszkami ziemnymi i płatkami na mleku co z tego że nikt nie pamięta że jestem w tym mieście tak samo jak on czy ona czy ktokolwiek… bo przecież może to i lepiej bo jak wczoraj wyszedłem na powietrze zachciało mi się rzygać! poczułem że każdy człowiek to osobny byt i nikt nikogo nie słyszy ani nie widzi [dzwoni telefon] nikt nikogo ani nie widzi ani słyszy, idą osobnymi ścieżakmi i zbierają jałbka, przypomniały mi się jabłka soczyste, i jedzenie soczystych jabłek! Obieranie ziemniaków i cisza nie bywam im potrzebny, to pewnie zwykła przyzwoitość z jego strony, w dodatku postawił mnie w niezręcznej sytuacji, kiedy to nie wiedziałem po co sie tam znajduje. żegnam! dźwięk odkurzacza ucichł

Na swoich anielskich skrzydłach wzniosłaś mnie ponad ziemski proch, ponad smutek i cierpienie! Twoje ciepło roztopiło zimny mur, którym otaczałem się przez znaczną część swojego wciąż krótkiego życia… Stałaś się moim światem! Jedynym, którego pragnę, z którego nie chcę uciekać i jedynym dla którego mam ochotę tak naprawdę się budzić. Marzę o tym, byś nigdy mnie nie opuściła, byś trwała ze mną aż po mój kres, po schyłek mego istnienia! Dzisiaj mija pół roku odkąd karmisz mnie swym pięknem, swą dobrocią! Pół najcudowniejszego roku! Teraz jesteś daleko… tak mocno czekam, usilnie, aż powrócisz… tak bardzo chcę znowu Cię zobaczyć, pogłaskać po głowie, przytulić, pocałować. Jeszcze, można by powiedzieć tylko, tylko dwa dni, choć to i tak zbyt wiele czasu. Pisałem, że nie znoszę jak wyjeżdżasz, jak Cię nie ma – tak dziwnie się wtedy czuję. Nie mam specjalnej ochoty na spotkania z ludźmi, na opuszczanie mieszkania. A tej okrutniej nieraz ciszy… Królowej wszystkich cisz – nie zabiją dźwięki miasta, kościelne dzwony, czy ludzkie głosy, śmiech, kroki na schodach. Nieśmiertelna, robaczliwa, wijąca się cisza! Proszę Cię, wróć już!:*

A dzisiaj mi smutno… Tak zwyczajnie, może nawet bezprzyczynowo – smutno! Ale prawdę mówiąc nikt o tym jeszcze nie wie, ale zaraz dowie się pewna osoba, która właśnie przemówiła do mnie na GG. Pewnie skusił ją mój opis, fakt on może wskazywać na to, że nie jest mi wesoło! Smutno! Bezgłośnie, dziwnie… bo właściwie wcześniej byłem zdenerwowany, chyba na coś, ale nie ma to znaczenia na co… Po prostu! Nie wiedziałem co robić, a może chciałem zrobić coś złego – sobie czy komuś innemu, teraz to bez znaczenia, jak wiele innych spraw z dzisiejszego dnia. Byłem na spotkaniu z 4 bliskich mi w sumie osób. Obcy, sam jak palec, bo można by było odnieść wrażenie, że i tak mało kto zwracał na mnie uwagę. Dobrze, że chociaż zjadłem dwa kawałki pizzy – za ich pieniądze. Cieszę się, że już wróciłem do domu… w tej ciszy w sumie nie czuje się tak źle jak tam! Przyzwyczaiłem się zapewne… To chyba zrozumiałe… No ale nic, nieważne… kurcze – mam chore poczucie, w tej chwili może jedynie, ale jest ono… chore poczucie, że nikogo tak naprawdę nie obchodzę! To bez sensu, bo wiem, że tak nie jest… wiem! Ale dziś, w tym momencie tak się czuję! Nie inaczej, nie lepiej… tylko właśnie tak!!! Beznadziejnie, niepotrzebnie… w dodatku mam odruchy wymiotne, a może nie odruchy co po prostu, mówiąc wulgarnie – chce mi się już rzygać! I zjadłem jeszcze to takie sobie jajko sadzone z frytkami, nie zrobiło mi sie lepiej, ani lżej – przeciwnie… i o czym ja właściwie piszę! Kogo to w ogóle obchodzi!? Eh, zaraz zacznę bluzgać. A chciałem się postarać by tego nie robić, ale nawet teraz… nawet teraz w myślach bluzgam! W myślach bluzgam! Bluzgam! Bluz! Gam! Dobranoc!!! Tak oto smutek przeistoczył się w gniew!

Dobrze

3 komentarzy

Dobrze, że chociaż nie trwam już w ciszy… dobrze, że wiem iż sercem jesteś przy mnie… sercem i myślami! Dobrze, że chociaż mogę patrzeć na Twoje fotografie! Całe szczęście, że mogę Cię usłyszeć – chociaż w słuchawce telefonu. Jak dobrze, że czasem komórka przemówi, cztery razy dźwiękiem „C”. Jak dobrze, że nadal czuję na swojej skórze Twoje ciepło. Jak dobrze, że jeszcze tylko cztery okrutne, puste doby bez Ciebie – a potem znowu Cię zobaczę! Jak dobrze, że mając trzy dni, nie umarłem na to złowieszcze zapalenie płuc. Jak dobrze, że nieraz myśląc o śmierci – nie odebrałem sobie życia. JAK CUDOWNIE, ŻE CIĘ MAM!!!

Odwiedziłem dziś człowieka, pana Witolda, który poniekąd (można by to tak ująć)zajmuje się wskrzeszaniem pamięci współczesnych… Usiłuje on przywrócić pamięć o dawnym Lublinie, jego skrywanej historii, o jego mieszkańcach. Jego opowieść, relacje z tego czym się trudni były naprawdę bardzo interesujące. Jego działalność skupia się głównie wokół umarłej już w Lublinie kultury żydowskiej. Dowiedziałem się między innymi, że przed 1939r. na ziemiach mego miasta mieszkało ok. 38tys. Żydów, co stanowiło blisko 1/3 tutejszej populacji. Jednak w czasie II wojny światowej wszyscy zostali wymordowani lub zmuszeni do ucieczki. Całe ich miasto, po którym dzisiaj pozostała jedynie niewielka studzienka koło dworca głównego PKS, zostało zniszczone. Uważam, że ów poznany przeze mnie człowiek ma wielki cel i życzę, by udało mu się go osiągnąć. „W tym mieście nie ma teraz ani jednego lubelskiego Żyda – to jest tragedia!” – mówił. Myślę, że miał rację, z 38-tysięcznej ludności do dziś nie przeżył tutaj nikt. Miasto się rozrosło, teraz Lublin liczy sobie ponad 350tys. mieszkańców, jednak wśród nich niewielu pamięta, niewielu wie, jak dużo się zmieniło w minionym wieku. Ilu ludzi płakało, ilu cierpiało, ilu oddało życie w obronie rodziny… Zaproponował mi współpracę w przeprowadzeniu akcji, która jako zadanie stawia sobie zapoznanie młodych ludzi z piękną, ale i tragiczną historią naszego miasta. Pomyślałem, że to dobry pomysł… Jednak kiedy przypominam sobie, jak wielką nienawiścią niejeden osobnik, choćby z mojej klasy, darzy lud żydowski… robi mi się naprawdę smutno! Pan Witold robi coś naprawdę wspaniałego, niesamowitego, godnego szacunku… a obawiam się, że przez wielu zostanie to zlekceważone, poniżone, zmieszane z błotem… Na jakim to świecie przyszło mi żyć? To też jest tragedia!!!

Nienawidzę niedziel! Niedziela kojarzy mi się ze wszystkim złym… z powrotem do tego oplutego przeze mnie miejsca! Z tymi szarymi twarzami ludzi, których nawet często nie dostrzegam… Z nawijaniem trzy po trzy tych w znacznej mierze bezdusznych nauczycieli… Deprymuje mnie to wszystko, deprymuje mnie… Mam jeszcze 6 dni ferii, ale już mam odruchy wymiotne na samą myśl o tamtym miejscu… To chyba nazywa się szkolną depresją – znałem kiedyś pewną mieszkankę Suwałk, co miała podobne rozterki, ale u niej do tego wszystkiego dochodziła jeszcze niska samoocena! No i jak mam się nie przejmować tymi ciągłymi wielokropkami i wykrzyknikami? Właściwie to humor mam dobry – kiedy tylko nie myśle o tym co mnie czeka!!! Nie będzie dobrze, chyba nie! No, ale najgorzej też przecież nie jest:) Nie ma to jak mieszanka nastrojów, a do miasta nie chce mi się jechać, za to zjadłbym coś! Może jogurt!? No nic, zaraz muszę wyjść, za 20 minut gdzieś tak! Dobranoc!

W przypływie dobrego humoru, urzeczony ciepłem dziesiejszego dnia (no dobra, żartuję…), przy odpowiedniej ilości wolnego czasu – ten oto nowy lejałcik wykonałem! Długo zastanawiałem się jakie umieścić zdjęcie, gdzie je znaleźć etc. W końcu zrobiłem sam, kilka zdjęć! Między innymi to… Mam nadzieję, że Wam się podoba, proszę o komentarze:) Bo może lepiej zrobić inny albo wrócić do starego, co? Co jak co – ja jestem zadowolony:) Pozdrawiam!

„… Czy przyjdzie ktoś od Ciebie czy przyjdziesz Ty?” Pomyślałem by może kiedyś, w niedalekiej przyszłości wymienić szablon… Ale nie o tym ja miałem… Kolejny dzień samotności, kolejny dzień nudy, po prostu kolejny dzień! Wszystkie aż do Twojego powrotu będą takie! Co z tego, że dzisiaj widzę się ze znajomymi? Dobrze, bo trzeba utrzymywać kontakty między ludzkie! Jednak, to nie to samo – nie to samo co Twój uśmiech, spojrzenie, ciepło… Do tego znowu stawiam wielokropki i wykrzykniki, to jakieś uzależnienie!!! Napisałaś mi, że kończy Ci się karta. To fatalnie!! Oby chociaż sygnały były, bo w tej ciszy przyjdzie mi oszaleć, OSZALEĆ!!! Słucham głośno muzyki, siedze na półleżąco, patrze błędnym spojrzeniem w ten świetlny monitor… Co chwila pstrykam palcami, drapię się po przedramieniu, idę do łazienki, do toalety – albo odwrotnie, chociaż w moim domu to bez większej różnicy! Próbowałem oglądać film, ale nie wychodziło mi skupienie!

Życie bez Ciebie jest niemożliwe!
Niemożliwe!
NIEMOŻLIWE!!!

?

2 komentarzy

… i po co to wszystko?

A teraz jakiś we mnie gniew, że nawet nie wiem skąd się wziął… ale jest, mam ochotę strasznie kląć, rzucać mięsem – mówiąc frazeologicznie! Jest mi zimno, bo dopiero co zamknąłem okno i chłód panuje w tym pokoju! Slucham muzyki, która mi się podoba… tak – zdaje się że tak… kur** Wytłumaczysz mi moje zachowanie ktoś? Może to kwestia niedzieli, a może nie… czy to ważne… a może czuje się zagrożony lub coś! Nie wiem… I do tego stawiam same wielokropki, zwariować można! I wykrzykniki… Jasna cholera! Ciągle tutaj zimno, nic mi się nie chce, co za okropny zaczyna się tydzień – dziś bądź jutro, a ta piosenka jest świetna! Nie ma mnie kto przytulić!!! Mogę nabluzgać tu? Nie… szkoda… powiedzcie, czy czasem kiedy jestem zły, czy mogę sobie wtedy pobluzgać i nie uznacie mnie za chama? Staram się nad sobą panować, ale… No właśnie, ciągle są jakieś „ale” Po drugie.. drugie? Może trzecie – sam nie wiem… w tym kraju nic nie ma! Wielokropki i wykrzykniki, jedno i to samo no i kilka myślników! Teraz się nieco wyładowuje na klawiaturze i boli mnie głowa i najchętniej… a tam! Nieważne co najchętniej… Nie będę narzekał, żyje, ciągle żyje sobie i… do kur** nędzy – czy można ufac ludziom, bo ja już nie wiem, bo chyba nie można być niczego pewnym, ani nikogo! Ale to tak po za tematem, właściwie teraz o tym nie myśle – myśle, że jestem bardzo wkur**ony i to dlatego muszę co jakiś czas wstawiać **, ale jeśli zapytacie – na co, na kogo jestem właśnie taki… Nie odpowiem, bo właściwie nie wiem – chyba już to pisałem, prawda? Idę sobie, bo cały się trzęsę i czuje na ustach niesamowicie krzywą minę oznaczającą nieuniknioną złość i chęć niszczenia… Au revoir!


  • RSS