Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 6.2004

Pamiętam jak minął pierwszy miesiąc. Zabrałem Cię wtedy do Botanika, następnie do herbaciarni, tak wiele tamtego dnia czasu ze sobą spędziliśmy. Tak dobrze mi było móc nie odrywać od Ciebie spojrzenia, tak wspaniale się czułem, kiedy byłaś obok. Myślałem wtedy: „Miesiąc to jeszcze nie dużo!”

A co myślę teraz? A po cóż myśleć – czy 10 miesięcy to dużo czy mało? Czas płynie, godzina za godziną, dzień za dniem, tydzień za tygodniem – i wciąż jesteśmy razem, nic się nie zmienia! I za to dziękuję Bogu i fortunnemu losowi!!! Z całego serca!

Nie ma Cię dziś blisko… Dzieli nas odległość ponad 50 kilometrów i nie mogę… nie mogę powiedzieć Ci prosto w oczy, jak bardzo Cie potrzebuję, jak bardzo bym chciał byś zawsze już była przy mnie… Jak bardzo pragnę codziennie móc zasypiać obok Ciebie! Do spadających gwiazd, w wyobraźni, wypowiadam życzenia: „Nie odchodź!” i gubię się gdzieś we własnej tęsknocie, ze spojrzeniem pełnym nadziei na następne spotkanie… niebawem!

Nie zapominaj, że jestem! :*

W dupie to wszystko mam!
Kończę tą nikomu niepotrzebną, zupełnie światu zbędną działalność blogową.
Dobranoc!


  • RSS