Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 7.2004

Serdecznie proszę o opinie na temat mojego nowego dzieła – czyli tego oto szablonu. Od razu muszę zaznaczyć (to co w pasku statusu), że najlepiej widac to w rozdzielczości 1024×786. Archiwum obecnie nie działa, może do wieczora dziś będzie działać, w co wątpie. Nie wiem co jeszcze mogę na ten temat napisać – mnie się właściwie podoba;)

Jutro wyjeżdżam z moim Światełkiem do Krasnobrodu – na tydzień, a następnie nad morze, więc wrócę dopiero pod koniec lipca (eh, ten czas leci). Miło mi będzie, kiedy po powrocie zastanę wiele komentarzy i wpisów do księgi…

Życzę wszystkim przyjemnie spędzonego czasu i tysiąca uśmiechów… eh, co ja gadam! No to do usłyszenia – mam nadzieję:)

Tak po prostu, jak zwykły, nieczuły, porozkręcany fotel z martwego żelaza! Na nic zdały się protesty zacinających jak deszcz śrubek poskrzypujących w błagalnym… w końcu morderczym wydźwięku. Na nic ubolewanie utopionych w bagnie pytań, pordzewiałych nóżek…
Na nic!
Żadnej pomocy ani zrozumienia dla ZŁOMU!

„Vanitas vanitatum!”

Zupełnie niespodziewanie przekonaliśmy się o tym, że ludziom absolutnie nie należy ufać! Ktoś, kto wydaje się bliską, lojalna osobą – w jednej chwili zmienia sie nie do poznania i wypowiada słowa, które omal nie ścinają z nóg.

Za przykład tej teorii możemy podać zdarzenie z naszego codziennego życia…

WYCIECZKA:

On załamany, bo jego była panna coś tam, coś tam… I jego „przyjaciółka” postanawia być dla niego oparciem. I po prostu przy nim być i go wspierać ( tak robią przyjaciele, prawda?)

Jednak ludzie tak łatwo dają wiarę temu, w co chcą wierzyć… kto wie – może tego potrzebują by podnieść swoje morale, a może po prostu mają zbyt wysokie mniemanie o sobie? W każdym razie, troskliwa „przyjaciółka” została potraktowana jak malutka, zakochana dziewczynka, która nieświadomie pragnie zaskarbić sobie uczucia tego WIELKIEGO, NIEDOSTĘPNEGO, „przyjaciela”!

I tak sprawy po wycieczce przybrały nieoczekiwany obrót…

Przyjaciel ubzdurał sobie iż byłby w stanie posiąść uczucia swej przyjaciółki – gdyby wykazał odrobinę zainteresowania… Co gorsze jednak – wyznał to swojemu druhowi, który jednocześnie pozostawał w owocnym związku z wyżej wspomnianą przyjaciółką. Słowa te wprowadziły lekki zamęt w relacjach pomiędzy dwójką bezsprzecznie kochających się ludzi.
Ona, jedyna znająca prawdę, nie potrafiła uświadomić innym iż jej „przyjaciel” ma urojenia jakieś, czy coś… Wiedziała, że do takich bzdurnych wniosków doszedł pod namową pewnej szmaty (z którą utrzymuje teraz bardzo „intymne” STOSUNKI…)

Coś jednak nie pozwoliło uwierzyć druhowi w słowa WIELKIEGO, NIEDOSTĘPNEGO – owe 10 wspaniałych miesięcy, które przeżył u boku tej dziewczyny! Zrozumiał, jak bardzo się mylił, poddając pod wątpliwość jej uczucia.

Tak więc, dwójka ludzi spędziła długie rozmowy na wyjaśnainiu zaistniałej sytuacji, co bardzo umocniło ich związek. Następnie ona została zmuszona do rozmowy z owym „przyjacielem”, któremu powiedziała, że nigdy go nie kochała, nie kocha i nie pokocha, na co usłyszała (mniej więcej): „Nie prawda, kłamiesz!”. Rozbawiona całą sytuacją (a zarazem rozłoszczona bezczelnością tego typa) i próbą wmówienia jej absurdalnych uczuć (jakie niby żywiła do niego), mało delikatnie, za to bardzo stanowczo zakończyła rozmowę i postanowiła nie mieć niczego wspólnego z jej, od tej pory, byłym „przyjacielem”!

Oboje teraz wiedzą, jak wielki dystans należy zachować w stosunku do otaczających ludzi…
Wiedzą też, że sobie samym, naprawdę, w pełni ufają! I wierzą, że tak pozostanie… Już zawsze!


  • RSS