Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 8.2004

***

5 komentarzy

Dzięki Tobie się śmieję, choćby nieznacznym usmiechem… śmieje się też całe moje wnętrze! Tylko dzięki Tobie! Otwieram codzień oczy i wystarczy bym w ułamku sekundy uświadomił sobie, że Cię mam, a chcę wstać, chcę wstać gdyż wiem, że Cię zobaczę! Nie umiem wyobrazić sobie przyszłości, w której Ciebie nie ma. Bo dla mnie jesteś wszystkim… W Tobie zaklęte są wszystkie moje sny… moje marzenia! W Tobie zaklęte całe moje wyobrażenie idealnego świata… Niczym niezmąconego pokoju, radości… szczęścia. Potrzebuję Cię!

Serce moje złożyłem u stóp Twoich…

Dwanaście łyżek Cukru, jedna po drugiej, przez cały ten czas, co miesiąc osładzało mój wynędzniały żywot…

Karmiłaś mnie, Kochana, pięknem, radością… słowami, które chwytałem niczym maleńkie dziecię cząsteczki powietrza… Tak mocno pragnę być już zawsze przy Tobie, codziennie budzić się obok Ciebie, móc z Tobą rozmawiać, słuchać, pocieszać… ocierać Ci łzy!

Jedno mam teraz marzenie…
Jedno… By za rok, za dwa… za piećdziesiąt… móc napisać to samo!
Dziękuję :*

Lęk

3 komentarzy

Pojawiają się chwile, kiedy chce się coś napisać. Powyrażać myśli, usłowić odczucia. Jednak czasem pospołu z ową chęcią, pojawia się niemoc… Niemoc napisania czegokolwiek, co miałoby metaforyczne części ciała – ręce, nogi i tak dalej! Niestety, pełen ochoty do walki (choć to na pewno tylko maska, jaką wszyscy zwykliśmy nosić), postaram się uczynić symbole z własnych refleksji. Otóż, przeszywa mnie strach. Może powinienem powiedzieć raczej – lęk. Lękam się, tak to dobre słowo! Lękam się przeraźliwie! Drżę każdego dnia, teraz jeszcze bardziej! Drżę… bo mogę Cię utracić. Każdego dnia to może się wydarzyć… i chociaż wiem, że tą bojaźnią nic nie zmienię – lękam się. Bo jesteś mi wszystkim. „Tyś świątynią gdzie klęczy istnienie moje…” Każda, najmniejsza część mnie codziennie błaga: „Nie zostawiaj mnie!” I unosi się lamentem… Łka i skomli… „Nie odchodź, proszę!” Codziennie… I przez resztę chwil przyznanych mej egzystencji.

Ćma

10 komentarzy

Zastanawialiście się kiedyś nad takim niewielkim, szarym owadem, jakim jest ćma? Taka zwykła ćma, która obłędnie leci ku światłu – bez wyraźnej przyczyny… Pomyślmy, czym dla nas wszystkich jest??? I odpowiedzmy, tak normalnie – jak na postawione w ankiecie pytanie.

Dla mnie, prawdę mówiąc, ćma zawsze była zwykłym, latającym, niekuszącym barwą motylem. A ileż to razy taką bezbronną istotkę zabiłem… Smutne, prawda?

Długo oczekiwana biografia Mistrza Baudelaire’a w języku polskim, autorstwa Marcela A. Ruff’a (wydanie z roku 1957) nareszcie zasiliła moją skromną biblioteczkę nazywaną, zupełnie wyjątkowo, „Baudelaire”;) Kosztowała mnie 40 złotych, jednak warto… Istny Biały Kruk! Tak też obecnie, moje zbiory dotyczące poety składają się z takich pozycji jak „Kwiaty zła” (dwa wydania: Prószyński i S-ka oraz Siedmioróg), „Sztuczne raje” (Wydawnictwo Głodnych Duchów) i oczywiście, wczoraj nabyta biografia zatytułowana po prostu „Baudelaire” (Państwowy Instytut Wydawniczy). Nie wliczałem w to moich zbiorów zawartych na dysku twardym komputera, gdyż zamierzam wszystkie je nabyć w wersji książkowej – pewnego dnia.

Evviva l’arte!

Wróciłem, jak pewnie nietrudno się domyślić. Nie wiem jak opisać wszystko to czego doświadczyłem, o czym się przekonałem i tak dalej – pozostaje więc zostawić to bez opisu, tak na jakiś czas… Może na wieczność? Archiwum niedługo zostanie doprowadzone do stanu używalności, tylko że ja zwyczajnie się rozleniwiłem… Zresztą kogo obchodzi przeszłość… zwłaszcza moja? Jest 12AM, a ja chyba nie mam najlepszego nastroju na pisanie. Czytelników tego, tudzież innych blogowiczów, zamierzam odwiedzić jutro. Samo przez sie się rozumie. I na nic nie ma czasu i pojawia się wiele wątpliwości co do wyglądu tego wszystkiego. Trochę smutne, ale co tam… Enjoy it! Dobranoc (bez kropki czy wykrzyknika)


  • RSS