Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 9.2004

Dziękuję!

5 komentarzy

Tak trudno czasem poskładać słowa, by wyrazić to co naprawdę się czuje. Trudno czasem powiedzieć jak bardzo zależy. Bo każde słowo… wydaje się zbyt płytkie, zbyt mało znaczące. Najwybitniejsze poematy zdają się tylko frazami na kartce papieru. Na swój sposób to przeszkadza. Już od 13 miesięcy nie potrafię określić, opisać tego co odczuwam. Jak mogę.. jeszcze wyraźniej opisać czekanie? Czekanie na kolejny dzień… Czekanie na dźwięk telefonu… Na Twój czysty głos? Jak mogę? Może właśnie w tym tkwi ta potęga.. ten fenomen Piękna? Że otulone w słowa staje się ograniczone, więc wcale nie absolutne?

Ja nie potrafię… Nie potrafię opisać Ciebie! Nie znam takich słów i nie wierzę, że istnieją. I mimo, że próbuję (egoizm mój może pragnie osiągnąć satysfakcję?)… wszelkie starania… wszelkie moje słowa… nawet te, które oboje uznajemy za piękne… są tylko bladym odbiciem Twego najjaśniejszego blasku.

Dziękuję Ci, że jesteś ze mną…

Dziękuję za Światło, którym oświecasz moje życie… za wyrozumiałość i cierpliwość…
A przede wszystkim za to……………
iż mimo swej wiedzy o mnie… i o tym, że za słowami, jak za weneckim lustrem, kryję swoją słabość i oczywistą nieudolność – nie opuszczasz mnie i dajesz mi wiarę w to, że jednak jestem kimś, że jestem komuś potrzeby… że jestem kochany!

Dziękuję:*

Powolnymi, złowieszczymi krokami z dnia na dzień dociera do nas Jesienna Królowa. Ludzie wydają się smutniejsi, uśmiech znika z ich twarzy, ruchy stają się bardziej chaotyczne, a słowa mniej wyraziste. Zlęknione Słońce tylko raz na jakiś czas wychyla swoje, dumne dotąd, spojrzenie zza ciemnoszarych chmur. Krople zimnego deszczu „czynią ze świata olrzymi kryminał”. Strach zdaje się czaić w każdej duszy. Myśl jedna obiega mój umysł: „Mordowali się latem, mordują się jesienią… Wokół śmierć, a Bóg poczyna Ziemią trząść w wyrazie swego rozgniewania…” Widać, że ubrany na szaro smutek i mnie chwycił w swe silne ramiona, wprowadził zamęt w moją letnią pogodność i nakazał wielkimi literami wyryć „ŚCIERWO” na jednej z zeszytowych kartek. Nakazują odczucia, nakazują ustawy, uchwały, prawo… Nakazuje szanowna pani woźna, która widocznie lubi posiadać choćby nikłą władzę… Ale tak to jest, kiedy ze zwyczajnej sprzątaczki, stajesz się kimś na wzór strażnika obozu koncentracyjnego i decydujesz kto może przejśc a kto nie. Władza! „Woźnieńska” władza przyozdobiona jesiennym liściem w kształcie butelki blekotu! Wszyscy tracą rozum; dobranoc…

Chyba jednak powinienem zawiesić prowadzenie tego bloga… Powody może nie są do końca jasne ani oczywiste. Może po prostu to przez mój nastrój, który jakoś tak niespodziewanie mnie nawiedził. A może to co innego? Bo zazwyczaj w chwilach radości, nie myślę o pisaniu, bo nie potrzebuję się wyżalać ani dzielić w ten sposób tym co mi gra w duszy. Z drugiej strony, kiedy jest mi źle, to prędzej chce mi się rzygać niż pisać cokolwiek. No i kiedy jestem w nastroju neutralnym – zwykle nie ma o czym pisać. Teraz… Teraz mam ochotę skasować to co napisałem i zapomnieć o tym, bo to wielka nuda. Najbardziej mnie denerwuje interesowność ludzi… No ale nieważne! Mam ochotę bluzgać! Tak po prostu, bo znowu mnie ogarnia jakaś… nie wiem co. Nie umiem wyrażać myśli słowami. I nienawidze stawiać pojedyńczych kropek! Kurwa mać


  • RSS