Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 12.2004

No dobrze, są święta. Tylko co w związku z tym? Przed wigilijną wieczerzą wszyscy muszą zdrowo na siebie nawrzeszczeć, bo przecież nieodłączną częścią świątecznej tradycji są generalne porządki – dokonywane w wielkim, nerwowym pośpiechu! Plan jest taki: najpierw się na siebie powydzieramy, poklniemy, powyzywamy, a poźniej udając zgodną i przykładną rodzinę, podzielimy się białym opłatkiem. Tak! Białym, bo jeśli nie wiecie – istnieje jeszcze różowy, dla zwierząt. Bo zwierzęta to również stworzenia boże i tak dalej, wiadomo o co chodzi! No właśnie!! To dlaczego do cholery?! Kto u diabła pozwala na coś takiego co dzieje się w jednym z lubelskich hipermarketów??? Powiem Wam tak! W baseniku 1,2×1,2 metra pływa jakieś… hmmm, 200 karpi? (może więcej!) Trudno tu właściwie mówić o pływaniu!!! Bo te na wierzchu leżą na boku i ledwo dyszą. Mało tego! Pod nimi, stłoczone jak martwe sardynki, pozostałe ryby usiłują jakoś przeżyć, nie mam pojęcia jak. Niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego… będąc niby uciwilizowanym gatunkiem, w ten sposób traktujemy te bezbronne zwierzątka? Bo co? Bo popyt na nie wielki z racji świąt? To znaczy, że można je tak bezdusznie poddawać cierpieniu? Jesteśmy ludźmi i to jest czymś wspaniałym?! Lepszym?! Gówno prawda! Według mnie, w hierarchii stoimy o wiele niżej! I wiecie co? Wstydzę się niejednokrotnie, że jestem człowiekiem!!!

Pomyślności w Nowym Roku!

Zastanawiam się czy taka lista kiedykolwiek może się skończyć. Otóż pochwalę sie – przeczytałem już „Proces” oraz „Panny z Wilka”, ale dochodzą nowe pozycje:) I tak sobie kombinuję, kombinuję i dochodzę do wniosku, że jestem nieoczytany i w ogóle beznadziejny:) Ale mniejsza o to… „Proces” mi się podobał – o ile można tak mówić. Nie powalił mnie jednak na kolana, postrzegam go troche jak, hmm… „Alicję w Krainie Czarów” Carrolla, tyle że dla dorosłych (ze względu na niewątpliwą powagę sytuacji:)) „Panny z Wilka” zaś… No muszę powiedzieć, że opowiadanie godne polecenia, dziwaczne nieco, ale pochłonąłem je dośc szybko, nie mogąc się oderwać:) Nieważne! Teraz lista pozycji wygląda nieco inaczej:

1. Łagodna – Dostojewski
2. Mistrz i Małgorzata – Bułhakow
3. Szewcy – Witkiewicz
4. Biesy – Dostojewski
5. Ferdydurke – Gombrowicz
6. Lalka – Prus
7. Hrabia Monte Christo – Dumas

I jak widać wyrzuciłem póki co „Dżumę” szanowną, zobaczymy co będzie dalej;) Tym czasem kończę, bo ta niedziela już mnie poważnie drażni, a jutro i niemiecki – totalnie, dobrze że idą święta, co jak co! I Bukowina, ahh:) Buzi dla Maleńkiej:*

[ ' ]

10 komentarzy

Pisałem kiedyś „Carpe diem”, to było w marcu kiedy zginęła Iwona. Ten sam rok, ten sam cholerny rok! Dziś jednak nie umiem poskładać niczego sensownego, nie wiem dlaczego… może po prostu to wszystko mnie przybiło i nie umiem już patrzeć inaczej, ani wysuwać jakichś rad czy prób wytłumaczenia. Bo jakie może być wytłumaczenie, kiedy 21-letni człowiek umiera na serce? Nie sądze by chorował, nigdy nie mówił i wszystko wskazywało na to, że jest okazem zdrowia: ćwiczył na siłowni, podnosił ciężary, pracował na działce… Dobry, wrażliwy, młody mężczyzna. Posiadał plany na przyszłość, fascynował się koleją – od dziecka. Rozmawiałem z nim, ostatni raz jakieś 2 tygodnie temu… A teraz już nie… nie porozmawiamy, nie przyjdzie zaproponować byśmy poćwiczyli, żebym go asekurował w razie czego… Nigdy! I to właśnie jest kurewsko pojebane i nie dbam już o ładny język! Bo jutro… jutro Ty, Ty, Ty, On, Ona, Ono… ja… wszyscy możemy być martwi! Dobranoc!!!!!

Żegnaj Paweł! Mam nadzieję, że tam Ci jest lepiej. [']

Filozoficzne, jednak pesymistyczne myśli nawiedzają ostatnimi czasy moją głowę. Świat się kręci, co nikomu tajemnicą nie jest. Ta notka nie ma sensu – kolejna nietajemnica. Zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że jest ona ostatnią. Pomyśli wtedy znaczna część niewielkiej liczby czytelników – olał! Nie, nie olał… umarł! Niby stoi wszystko w miejscu, ale to tylko pozór, bo w każdej chwili coś się zmienia. Nie twierdzę, że są to złe zmiany! Nie wiem dokładnie jakie to są zmiany. Podźwiękuje w kolumnach pan Mortiis z piosenką „Everyone leaves”. Mój nastrój nie jest zbyt przychylny, głowa boli, piszę głupoty i smutno mi… Piszę o uczuciach! Ziarenko piasku. Nic mi nie przychodzi logicznego na myśl. Może nie powinienem dodawać tego splotu beznadziejnych zdań, bo komu by miało się chcieć to czytać?

Nadejdzie dzień…


  • RSS