Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 2.2005

więcej notek narazie nie przewiduję… nie potrafię się w tym odnaleźć. za cholerę nie wiem, po której jestem stronie. nie wiem zbyt wiele o sobie ani o tym w co wierzę, a w co nie. nie wiem czy uznaję podstawowe wartości czy mam je koło tyłka; nie wiem w czym pokładać ufnośc, a co porzucić jako bezwartościowe. muszę pozbierać się do kupy, muszę zrobić coś ze sobą; przejśc metamorfozę osobowości – żeby nie postrzegać pewnych spraw w tak ambiwalentny sposób. w przeciwnym razie zwariuję

***

5 komentarzy

Wyobraziłem sobie, że pasażerowie obok mnie w autobusie są psami. Rasy kundlowatej, sporej, ot co! Nie siedzieli jednak jak psy, ale jak ludzie. Jedni czytali gazety, inni patrzyli się tępo w okna obserwując budynki, ulice, które widzieli już tysiące razy. Za oknem deszcz i mgła, bez których obyć by się nie mogło. Żeby nastrój pesymizmu zbudować, wedle przykazań, zaleceń i innego gówna. Ozdoba dnia, w podwiniętych spodniach, jakaś nieco chłodna. I mieszkanie, i gadu-gadu i cisza. Niemożliwa cisza… Czeka nas praca, bez ozdób niestety. Bez słów tylko z poezją – praca. Trzeba. Praca uszlachetnia. No co? Nie znacie tych wszystkich głupawych powiedzeń? Wszystkiego dobrego na nadchodzące czasy, jeśliby mnie już nie było.

Egzystencja – Tak wzniosłe wydaje się to słowo. Jego brzmienie przywodzi na myśl coś wielkiego, wspaniałego. Wydaje się falować, melodyzować, podnosić na duchu. Powiedziałoby się nawet – słowo idealne. Tak! EGZYSTENCJA! Krucha, płytka, zależna od przypadku, nietrwała. Upadający byt… jak mgnienie oka. Cały świat oparty na schematach, które prowadzą do nikąd! Całe istnienie podporządkowane kulturze, etyce i jakiejś dawno wykreowanej moralności. Wszystko ujęte w klamry pozornie dobrego smaku. Każda ocena, osąd – oparte na określonych wytycznych, stale niezmiennych. Bynajmniej, nie mówiłem o schematyczności życia – to wie każdy. Mnie chodziło o schemat pojmowania istoty rzeczy. Człowiek robiący to a tamto jest zły; człowiek robiący co innego jest dobry – wszystko pięknie zaszufladkowane. Postrzeganie piękna, podobnie jak u Gombrowicza – wtłoczone w umysł, zapieczętowane, konieczne w sposób ten a nie inny. Taka prawda – Słowacki ma zachwycać, podobnie jak cały ten chłam Mickiewicza! Grochowiak czy Bursa mają bulwersować, a Poświatowska wzruszać. To ma być tak, a to inaczej, a Przyboś był tego idealnym przykładem, bo mu się rzekomo poezja ta czy tamta akurat kojarzyła z turpizmem. Szkolny schemat: Baudelaire – turpista, prowokator, taki śmaki! Sama poezja w odczuciu wielu: nudne pieprzenie o przyrodzie, kwiatkach i o wyzwoleniu narodu. No niestety! Konieczność wzdychania nad obrazami Rubensa czy Rembranta – a jeśli mnie te okazałe panie, na obrazach pierwszego, zupełnie nie odpowiadają? A jeśli autoportret drugiego przyprawia mnie o mdłości, no… ten jego homoseksualistyczny wąs chociażby? Odmianę miał stanowić np. Andy Warhol – odmiana odmianą, ale dla mnie to dno;) Wejdziemy w ton ironiczny? Głębiej? Nie! Po co? Wszyscy wiedzą o co chodzi. Tylko to przejście od egzystencji do schematyzmu w postrzeganiu sztuki niekoniecznie mi się podobało… Może być trudno uchwycić powiązanie, ale wierzyć proszę – istnieje ono… Miłego dnia


  • RSS