to skoro to tak oczywiste, czemu nie chcę tego pojąć? któregoś dnia to wszystko się skończy, któregoś dnia to wszystko się skończy. wszystko jedno jak na dobrą sprawę, wtedy nic nie będzie miało znaczenia. wszystko jedno, bo nie mam na to żadnego wpływu i mogę tylko marzyć. a marzenia w zetknięciu z rzeczywistością zwykle stają się śmieciami, „wekslem bez pokrycia”. potem będę leżał na drodze, przejechany przez ciężarowy samochód. albo umrę z głodu, co w naszym kraju, w Unii, nie byłoby przecież takie straszne, bo jesteśmy Utopią niespełnioną, a x się przewraca w grobie czy cokolwiek oni mu tam pośmiertnie spreparowali. a ja przejmuję się. kwiatków nie podlałem, to trzeba podlać. i przejmuję się wieloma innymi sprawami. i wszystko dziś wydaje mi się takie płytkie, takie płytkie. i złapał mnie smutek, że tak niewiele potrafię że że że że że etc. nawet nie wiem po co to piszę? dla kogo? dla siebie mówisz? dla siebie? tak! chciałbym coś zrobić dla siebie, ale nie napiszę bo mogłoby zaboleć, bo przecież nie jest źle. jak nie to nie. dobranoc i.