Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 5.2005

„tak nagle, kto by sie tego spodziewał”
„nerwy i papierosy, ostrzegałem go”
„jako tako, dziękuje”
„rozpakuj te kwiatki”
„brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne”
„z tą brodą to bym pana nigdy nie poznała”
„sam sobie winien, zawsze się w coś mieszał”
„miał przemawiać ten nowy, jakoś go nie widzę”
„Kazek w Warszawie, Tadek za granicą”
„ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol”
„cóż z tego, że był najzdolniejszy z nich”
„pokój przechodni, Baśka się nie zgodzi”
„owszem, miał rację, ale to jeszcze nie powód”
„z lakierowaniem drzwiczek, zgadnij ile”
„dwa żółtka, łyżka cukru”
„nie jego sprawa, po co mu to było”
„same niebieskie i tylko małe numery”
„pięć razy, nigdy żadnej odpowiedzi”
„niech ci będzie, że mogłem, ale i ty mogłeś”
„dobrze, że chociaż ona miała tę posadkę”
„no, nie wiem, chyba krewni”
„ksiądz istny Belmondo”
„nie byłam jeszcze w tej części cmentarza”
„śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło”
„niebrzydka ta córeczka”
„wszystkich nas to czeka”
„złóżcie wdowie ode mnie, muszę zdążyć na”
„a jednak po łacinie brzmiało uroczyściej”
„było, minęło”
„do widzenia pani”
„może by gdzieś na piwo”
„zadzwoń, pogadamy”
„czwórka albo dwunastka”
„ja tędy”
„my tam”

/W. Szymborska/

To już być może ostatnia notka na tymże blogu. Nie chce mi się pisać, nie chcę mi się odwiedzać innych blogów, by komentować notki, których nie rozumiem. Jak miałbym rozumieć w pełni to, co piszą ludzie, których właściwie nie znam? Mało osób tu zagląda, tak jak i ja nie zaglądam w wiele miejsc. Dwa lata sobie blog pożył, może już wystarczy? Nie będę Was pytał, co o tym myślicie, bo pewnie i tak nie uzyskam obiektywnej odpowiedzi… Powiem tylko tyle, że dziś jest zły dzień. Dobranoc!


  • RSS