Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 6.2005

Okruszek po okruszku w dół, spada każda chwila, przyznana tej częsci czasu, jaką jest moje życie. Okruszek za okruszkiem – chwile. Dodeptywane przez rozchwianą babcię, która modli się do Giertycha. Przez Babcię Polskę. Każdy dzień skazany na niepowodzenie. Wyczekiwanie na coś, co może nie nadejśc… lub może – i wtedy może się nie dowiem. Nic nie wiem, nikt nic nie wie. Wszyscy mówią, nikt nic nie wie. Nie pytam o drogę, bo nie pytam. Nikt nic nie wie, zawsze tak było. Tylko ludzie udawali. Różne rzeczy udawali. Nadal udają. Nie. Wcale nie chcę w tym siedzieć. W tej sitwie, w tej gęstej mazi. Chcę wyjść, wysiąść, wypaść – cokolwiek. Chcę by było inaczej, choć wiem, że nie będzie. To wszystko na ten temat.

Rozciągnięty po lubelskim bruku bebech wspomnień. Lubię wspominać, choć wiem, że to do niczego nie prowadzi. Lubię truskawki z cukrem. Boli mnie brzuch. Aktualny stan mojego umysłu. Migające okienko gadu-gadu. Popcorn, taka ściema zwykła. „Mam pełen słoik słonych wspomnień o Tobie” „Piję wino, palę skręty z kolegami…” „Ty jesteś mój tlen” Nic nie było, nie wiesz? Stolec, „z rozsznurowanymi butami” i jaki tu sens, gdzie logika? Hyź. Gryź. Jaki? Dokąd mierzam? Rozpostarty, rozdarty, rozstrzygnięty, roz roz roz. Toż to jakaś awangarda, przednia straż. Storczyki, V Q Do jogurtu z Bakomy dodany. „Bujać to my panowie szlachta!” Akurat, Tuwim to akurat był. I gdzie tu sens, gdzie logika? Hyź…


  • RSS