Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 12.2005

czasem patrzę na ludzi i wszystkich ich bym wybił. co do jednego, jeden po drugim – z nielicznymi wyjątkami, bo wyjątek potwierdza (o ile pamiętam) regułę. myślę sobie, że nie jestem lepszy, że powinienem się czołgać „w życiu trzeba się czołgać czołgać”. zlizywać błoto z ich podeszw. tylko po co? idą święta. schemat, jak sądzę, będzie iście tradycyjny – jeśli kogoś to obchodzi, niech sobie zajrzy do przedświątecznej notatki rok czy dwa wcześniej. tymczasem kończę, życzeń składać nie będę, bo nie umiem. dobranoc no i robię to nieudolnie, jak wszystko, jak człowiek i męczę się i w

Niedawno minął rok od śmierci Pawła. Wczoraj jego mama przyniosła wydany tomik jego wierszy. Wszystkie napisał w ciągu roku poprzedzającego jego odejście. Jak to powiedział mój ojciec – „może ja się nie znam, ale pomijając całą tę otoczkę (to że nie żyje etc.) wydało mi się to trochę trywialne.” Może i… Jednak z tego co dostrzegam, wszystkie te wiersze były życiem pisane. Najbardziej smutno zrobiło mi się, gdy przeczytałem zamieszczone na końcu słowa jego matki. Myślę, że nikt nie zasługuje na odtrącenie. Dowiedziałem się również, że gdzieś w swoich notatkach Paweł napisał do niej: „Pamiętaj mamo! Pamiętaj, że każdy człowiek bez względu na to, kim jest i co posiada, jest wobec Boga równy, liczy się tylko serce”… Nieważne jakiego jestem wyznania – ja czy ktokolwiek. Nieważne, że te słowa może wydają się banalne. Żałuję jednak, że już nigdy z nim nie porozmawiam – teraz, kiedy wiem o nim więcej, niż wiedziałem za jego życia.

Chyba powrócę do blogopisania. Zobaczymy…


  • RSS