Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 1.2006

Egzamin ze staropolskiej na cztery. Muszę przyznać, że jestem zadowolony, biorąc pod uwagę, że a)zdecydowana większość to trójki b)sporo osób nie zdało w ogóle c)zdawałem egzamin około 11, a po 12 zaczął oblewać wszystkich jak szło, z tego co wiem… Pozostaje się „swoim stanem kontentować” jak to pisał Lubomirski, którego skądinąd miałem na egzaminie. Pozdrawiam wyjadaczy marynowanych kocich gówien. [Tylko Oleńka wie o co w tym chodzi, hyhy...]

Jutro:

„Cóż będę czynił w tak straszliwym boju
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?”

Dziś:

„Cóż będę czynił w tak straszliwym boju
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?”

Wczoraj:

„Cóż będę czynił w tak straszliwym boju
Wątły, niebaczny, rozdwojony w sobie?”

W sobotę:

„Herkules z rodziną je jajka na twardo”

po pierwsze: serwis domaindlx.com ma ostatnio egzystencjalne problemy. Co za tym idzie? Archiwum, linki i dział „O mnie” może nie działać; teraz nie działa, ostatnio też nie działał.

po drugie: w poniedziałek mam zerowy egzamin z historii literatury staropolskiej. Mogę go sobie zdać, ale mogę i nie zdać i w sumie nic się nie stanie. Nie trzeba być jednak Einsteinem by zrozumieć, iż chciałbym go zdać i mieć spokój. Powodzenia życzcie nieliczni czytelnicy.

po trzecie: z programem stoję jedną nogą w renesansie, jedną w baroku. Biorąc pod uwagę niemały rozjazd tychże epok, za parę chwil w pachwinach zrobią mi się dziury. Nie powiem co zanurzam w średniowieczu.

po czwarte: o, domaindlx.com ruszył; też mi zryw… :| znowu nie działa.

po piąte: mrozy powodują pewną pasywność wewnętrzną.

po szóste: a po co?

po siódme: ta notka robi się za długa, a wiem, że długich notek nikomu nie chce się czytać.

po ósme (i ostatnie): idę spać. Bez kitu – kilka nieistotnych spraw. Dobranoc!

… czemu nie? Tak, zatem…

Wszystkiego najlepszego Discort, stary koniu! Dziś minęło jakieś dwadzieścia lat odkąd żyjesz na tym brudnym świecie.
Życzę Ci przede wszystkim nienagannego zdrowia i samopoczucia. Uśmiechu. Żeby Ola była zawsze taka wspaniała, jaka była dzisiaj (;)). Żeby kasa lała się jak ropa pewnego dnia w Karlinie. Żeby udało Ci się dostać miejscówki w pierwszej klasie Transsibu i żeby we Władywostoku nic nie płonęło w dniu, w którym tam dojedziesz. Żeby Rosjanie nie częstowali Cię zbyt nachalnie wódką, bo wiem, że jej nie lubisz. Żebyś zdał tę cholerną zerówkę i miał prawie trzy tygodnie wolnego. Żebyś nie zasnął jutro, kiedy będziesz pisał notatki z renesansu. Żeby Siostrzyczka zdrowo rosła i była silna, jak w tej reklamie (nie pamiętam). Żeby niektórzy bliscy Ci ludzie, nie zawiedli Cię w kolejne urodziny. Żebyś zebrał całą bibliografię Nabokova. Żebyś nikomu w życzniach tyle razy nie powtórzył słowa „żebyś”. Żebyś zapamiętał w końcu, że „nie bardzo” piszemy osobno. Żeby rok w rok ktoś robił Ci taki pyszny tort. Żeby Goldeny kosztowały tyle co Viceroye. Żebyś miał… nie no, dobra – powiem Ci na ucho. Ogólnie facet, żeby czilałt był no. Nara!


  • RSS