Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 6.2008

Absurdy

3 komentarzy

Ostatnio doszły mnie słuchy, że pewien maluczki intelektualnie człowieczek, należący do wielkiej przegranej partii zwanej, jakże naiwnie, LPR-em, zasugerował, że Prezydent RP winien podjąć kroki mające na celu pozbawienie obywatelstwa polskiego tych osób, które poprzez swoje publiczne występy identyfikują się z innym
państwami, np. występując, jako reprezentanci tych państw w rozmowach
dyplomatycznych, rozgrywkach sportowych, etc. rażąco naruszają ten
podstawowy obowiązek obywatelski.
Sugestia ta pojawiła się prawdopodobnie 9 czerwca 2008 roku, dzień po przegranym meczu Polska – Niemcy. Wiadomo zatem, o kogo chodzi. O Łukasza Podolskiego i Mirosława Klose. Tak! Odebrać Podolskiemu obywatelstwo, bo strzelił naszym chłopakom dwie bramki. Bo reprezentował inny kraj. A, do kur** nędzy, dlaczego miałby tego nie robić? Zdaje się, że trzy lata starał się o to, by go wzięto do reprezentacji Polski. Ignorowano jego prośby. Odprawiano z kwitkiem. Posiada podwójne obywatelstwo. Chciał grać dla nas, bo jak pisze prasa, serce ma polskie. Nie chcieli. Poszedł do drużyny niemieckiej i strzela dla nich bramki. No to trzeba gościa ukarać. Znalazł się, pan LPRowiec, wierny sprawie polskiej, oczerniający wszystkich i wszystko, powołujący się na Konstytucję, a jednocześnie zapominający o prawie do wolności słowa. Powołujący się na Boga, a ignorujący nauki Chrystusa zawarte w Ewangelii (u polityków tej partii to bardzo popularne zjawisko). Obłudnik, jakich mało.

W jego odczuciu występy Podolskiego czy Klose w barwach niemieckich na Euro2008 etc. to zdrada Rzeczpospolitej. Pytanie zatem – czymże jest Rzeczpospolita? Drużyną piłki nożnej? Siatkówki? Mieszkańcami terenów ujętych w takie a takie granice, które stopniowo się zacierają? Politykami? Rządem? Prezydentem? Ciekawe, czy wspomniany pan hiperintelektualista pisałby tak samo, gdyby te bramki jednak nie padły? Mniejsza o to. Pytanie, czymże jest Rzeczpospolita, pozostawiam bez odpowiedzi – niech każdy sam się nad tym zastanowi. Ja tylko myślę o tym, czym jest pchanie się do polityki na siłę, kombinowanie, jak tu pod kim dołek wykopać, by samemu piąć się w górę po schodkach usypanych z ziemi? Czym jest nabijanie kabzy pieniędzmi nieświadomych często darczyńców? Czym jest wykorzystywanie ludzi do tego, by osiągać własne korzyści? I w końcu… czym jest pisanie, apelowanie do Polaków, aby się szanowali, jeśli chcą by ich szanowano? – Słusznie, nie mam zastrzeżeń. Jednak cóż wyżej wspominany pan wie o szacunku, jeśli obrzuca wszystkich po kolei błotem? Co jest gorsze? Zdrada niedookreślonej semantycznie Rzeczpospolitej? Czy zdrada ogólnoludzkich ideałów? Żenada, panie poseł, żenada.

Przyznam się szczerze, że nie mam teraz nastroju, ani siły, ani niczego, by konstruować nowy szablon. Wybrałem jakiś spośród tych dostępnych w serwisie blog.pl i oto jest. Może bliżej lipca… Siądę, podłubię i stworzę coś godnego oglądania. Pociąga mnie powrót do blogowego przynudzania. To wszystko. Koniec części pierwszej.

Zapraszam serdecznie do zapoznania się z poniższym artykułem:

http://www.dziennik.pl/kultura/article184229/Pieciu_pisarzy_ktorych_wstyd_czytac.html

Owszem, bawią mnie wzdychania uduchowionych małolat, które uważają, że twórczość pana C. powinien znać każdy, kto uważa, że książki są jego pasją. Staram się dostrzec choćby jedną wartość w powieściach wspomnianego autora – niestety, nie potrafię. Jednak wydaje mi się, że panią Magdalenę Miecznicką trochę poniosło. Rozumiem – można nie lubić tego i tego autora, można nabierać dystansu do ludzi, którzy lubią, ale czy to usprawiedliwia natychmiastową postawę anty? Czy można skreślić człowieka tylko dlatego, że lubi pana C. lub pana W.??? Czy tak postępują inteligentni i oczytani ludzie?

Odpowiadam: Tak! :P A tak poważnie… Gdzieś kiedyś przeczytałem, że może należałoby spróbować podsunąć swojemu potencjalnemu partnerowi lepsze pozycje – jeśli jest inteligentny, sam się przekona, że panem C. nie warto sobie zaprzątać umysłu. Jesli nie jest… Hulaj dusza, piekła nie ma.

Na zakończenie mała wizja.

wyobraziłem sobie, że powieszono ją za zdradę ustroju komunistycznego, na ulicy; naciągano sznur, a ona stopniowo odrywała się od ziemi, w pewnej chwili jedynie czubki jej stóp dotykały chodnika, była sina, z oczu sączyły się łzy, a ja pomyślałem, że to kurewsko smutne…

Amen.


  • RSS