Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 1.2009

Byłem wczoraj na pogrzebie. To już drugi pogrzeb w tym tygodniu, zacząłem nawet myśleć, że nie podoba mi się ta tendencja – kiedyś chodziłem na tego typu uroczystości raz na dwa/trzy lata, a tu nagle… Właściwie poszedłem dobrowolnie, bo nawet nie było pytania o to, czy wypada, czy nie wypada. Było zimno, do pewnej chwili sypał mokry śnieg, wiał wiatr. Nie było dużo ludzi, nawet mnie to trochę zdziwiło.

Umarł Tomek, Tomasz Gąsior, artysta, plastyk, niegdyś bezdomny, później wynajmujący różne stancje trochę tu, trochę tam. Miał 36 albo 37 lat – trudno powiedzieć, bo nekrolog mówił co innego, niż tabliczka przyczepiona do drewnianej, prostej trumny. Właściwie podobała mi się ta trumna, była zwyczajna, łatwa w odbiorze, nieprzekombinowana, bez zbędnych udziwnień, bo i po co? Skąd znałem Tomka? Właściwie nie mogę powiedzieć, żebym go znał. Rozmawiałem z nim może trzy razy w życiu, głównie przypadkiem, siedząc w jakimś barze pod parasolkami, gdy robiło się ciepło – na ogół latem, nieraz późną wiosną. Tułał się. Chodził od jednego stolika do drugiego zbierając pieniądze. Czy je przepijał i przepalał, czy wydawał na materiały plastyczne – nigdy mnie to nie obchodziło; zawsze, gdy jakieś drobne pałętały mi się po kieszeni, wspomagałem go, bo czułem, że tak trzeba. Był niezwykły, w pełnym znaczeniu tego słowa. Trochę introwertyczny, przy jednoczesnym ekstrawertyzmie. Opowiadał, jak życie daje mu po dupie, choć czasem los się do niego uśmiechał – ludzie organizowali mu wystawy, pokazy prac, sprzedawał jakieś obrazy, dzięki temu miał z czego żyć. Wydawało mi się, że był samotny, że nikt nie był tak naprawdę blisko niego.

Ostatni raz widziałem go w maju 2008 roku, kiedy wspólnie z Olgą siedzieliśmy w pubie, sącząc któryś z kolei browar. Dałem mu wtedy papierosa, a on po paru minutach znowu przechodził i prosił o pomoc finansową. Powiedziałem mu „Tomku, już tu byłeś.” Jednak wtedy zaczął z nami rozmawiać, wyjął telefon i powiedział, że dzięki niemu kontaktuje się ze swoją Olą. Mówił o niej dużo, bardzo ciepło i widać było, że znalazł w kimś oparcie. Myśleliśmy, kim ona może być i czy naprawdę istnieje – w końcu nie znaliśmy Tomka, nie wiedzieliśmy, co w jego życiu jest realne, a co jest urojeniem. Ale Ola istniała naprawdę. Spotkaliśmy ich przypadkiem, kilka tygodni później, w Kazimierzu Dolnym. Nie rozmawialiśmy wtedy ani z nim, ani z nią. Przeszliśmy obok.

Kiedy dziś wszedłem do kaplicy cmentarnej, rozejrzałem się po obecnych. Nie było jej. Pomyślałem, że może ich relacja rozpadła się odpowiednio wcześniej, że może ona nawet nie wie o jego śmierci. Jednak po paru minutach się pojawiła. Msza trwała krótko. Następnie wśród tego chłodu rozpoczął się żwawy marsz w kierunku miejsca pochówku. Szliśmy w miarę zwartą grupą, niezbyt liczną, o czym już wspominałem – może piętnaście, maksymalnie dwadzieścia osób. Trzech grabarzy, po skończonym przemówieniu księdza, złożyło trumnę do grobu. Obserwowałem. Ludzie stali i nikt nic nie mówił. Pomogłem jakimś paniom zapalić znicze. Patrzyłem na tę Towarzyszkę Tomasza, na Olę, bo tak o niej przecież mówił; na jej duże, ładne, zapłakane oczy. I pomyślałem sobie, że może była jedną z tych niewielu osób, dzięki którym Tomek przez jakiś czas był zwyczajnie szczęśliwy. Nie wiem, co czuł, jak czuł i co tak naprawdę myślał. Teraz się tego nie dowiem. Wierzę natomiast, że to ona nadała jakiś głębszy sens ostatnim miesiącom jego życia. Być może to nadinterpretacja, luźne tworzenie niezaistniałych faktów. Jednak mimo wszystko właśnie w to chcę wierzyć, bo wówczas – nawet w chwili zetknięcia ze śmiercią, choćby najbardziej przypadkową i absurdalną – wierzę, że to wszystko, co myślimy, mówimy, robimy, ma jakiś cel, że nie jest puste i pozbawione sensu. I że każdy człowiek, bez względu na to kim jest i jak ułożyło mu się życie, może spotkać drugiego człowieka i odnaleźć w nim własną Radość…

Tomku, gdziekolwiek teraz jesteś, choćbyś nawet mnie nie pamiętał, wiedz, że ja o Tobie nie zapomnę. Maluj kolorami raju, rób kolaże nieb i piekieł, badź Szczęśliwy [']

kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałeklodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu kawałek lodu


  • RSS