Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 2.2011

*

3 komentarzy

miliony papierosów po drodze spaliłem i ciągle było mi mało. ten dym miał zabić, miał zdeptać. tańczył przede mną, jak wprawna striptizerka, mówiąc smakuj, ale nie dotykaj. przeplatał się między palcami, wciąż będąc nieobecny. znowu wstaję z łóżka, z parapetu biorę popielniczkę i każdego ranka odpalam kolejny, bo bez tego wszystko wydaje się puste. ja, tak pusty, że można by we mnie wybudować całe centrum handlowe, napełniam się dymem, jakbym zachodził w ciążę. drobiny substancji smolistych ścigają się jak głupie do centralnego układu nerwowego, bym mógł urodzić niechciane dzieci, myśli.

ciągle podskakuję z rękami wyciągniętymi ku górze, próbując pochwycić parę wodną, wydostającą się z blaszanego czajnika i tulącą się do chłodnego sufitu. sam chciałbym być taką parą wodą, mętną, bojaźliwą.

i skroplić się w tobie.

ślamazarzące się po oblodzonym bruku pary w różnym wieku i one wszystkie z badylkami róż, pojedynczymi na ogół, jakby ktoś czyścił odbyt mamutowi. knajpy pozajmowane, wszystko wypite, zjedzone, by później to wyszczać i wysrać razem z pobudką nowego, zwyczajnego dnia. mamy tak zwaną kalendarzową miłość, gdy nagle niektórzy przypominają sobie, że z kimś są i że należy dać temu wyraz. bo na co dzień to nudne i pewnie kosztowne. fakt, nie kupuję nigdy pojedynczych kwiatów. chyba że orchidee, przyozdobione i dla starszych pań, bo one dziwnym trafem bardzo je lubią. skąd wiedziałeś, że lubię storczyki? wiedziałem, bo niewiele osób ich nie lubi, choć mnie przypominają kobiece narządy rodne, które sam notabene lubię.

i przyznam szczerze, chciało mi się rzygać i jeszcze trafiliśmy do blixenowskiej prozy, żegnać się z Afryką, której nigdy na oczy nie widziałem i wspominając wczorajszy wieczór w tym przyjemnym, acz obdarzonym mizerną i niezbyt atrakcyjną obsługą, lokalu, wcale tego nie żałuję. czekolada Tuwima, słodko-gorzka z lekko pikantnym posmakiem i bitą śmietaną na wierzchu. więcej tam nie pójdę, bo być może chuda, krótko ostrzyżona pani pluje do kawy.

ale potem było już o wiele lepiej, mimo mrozu.


  • RSS