nie umiesz mi być ani naprawdę, ani nigdy i wcale, aż do rzygania nie umiesz i nie pozbywasz się mnie jak zmarniałego jajeczka, z każdą kolejną menstruacją, sztuk jeden, jak do tej pory, choć (…) sinusoida suicydium i niewyskakiwanie z bolących okien, jakbym wyskakiwał dla ciebie i spadał dojebanegonikąd. kim jesteś, pytaj, poruszaj ustami, kiedy cię całuję, odgryź mi wargi, które nie chcą dotykać żadnej innej skóry, językiem śledząc każdy napotkany pieprzyk.