Nie lubię krupniku.

Weźcie idźcie w chuj z tym Wordpressem.

Wpisy z okresu: 6.2011

mam dzisiaj kryzys, że ani egzystować, ani (tym bardziej) koegzystować mi się nie chce, a za oknem deszcz, tyle że wiosenny i niemiarowy, i zmienny. pomyślałem, żeby zmienić pracę, mieszkanie, miejsca, przyzwyczajenia, markę papierosów i piwa, ale te zmiany napawają niesprecyzowanym lękiem. miałem niewygodne sny. no i przydałby się alfons, z doświadczeniem. taki, co pomoże mi w ogarnięciu tego burdelu.

czasem tak jest, że wybiłbym pół świata. i dziś tak jest, pojękuje we mnie cicha nienawiść, najbardziej wobec samego siebie i mojego improduktywizmu, którego nawet nie chcę zmieniać. i jest tak czasem, że chciałbym mówić o sobie tylko w czasie przeszłym, wszystkie zrobię pojadę przeczytam obejrzę naprawię zajmę się tym wypieprzyć do śmieci, do takiego vonnegutowskiego kosza, w którym się zmieści cała rzeczywistość, której z uśmiechem na ustach mówię dziś chuj ci w dupę.

mój nóż i w dół, na bruk. nie tu, nie tam, nie nigdzie, poniekąd, nikąd błogosławione, wszędzie i tylko na niby, niewysikane sny, nie tam, do nigdzie, po nas, po tobie, po każdy najmniejszy pigment, nie ciebie, nie nie ma, nie nas, na dzień dobry, na do widzenia, niewidzenia, nienawidzenia, umierania. po wczoraj, na dobry czas, na nas, na my, na zaimki, napełnione prefiksami, sufiksami, zupełnie po nic. i nić, Ariadny, w labiryncie, zerwana lub przegryziona.

tysiące innych igieł? choć i tak nie warto?


  • RSS